“Czekałem na ten dzień 100 lat” – powiedział z uśmiechem nasz krajan urodzony pod Brześciem, pułkownik Romuald Lipiński, bohater spod Monte Cassino, który w piątek świętował swoje setne urodziny.

W piątek z tej okazji w ambasadzie RP w Waszyngtonie zgromadzili się jego bliscy, przyjaciele, pracownicy polskiej placówki dyplomatycznej i żołnierze z attachatu wojskowego, którzy przygotowali dla niego urodzinową niespodziankę. Były życzenia 200 lat, wielki tort, list od ministra obrony narodowej i gratulacje od władz stanu Wirginia, gdzie mieszka polski weteran.

Pułkownik Romuald Lipiński, który obchodzi swoje setne urodziny, dwa razy dziennie ćwiczy, jest członkiem grup dyskusyjnych, w lokalnych szkołach opowiada o wojennych czasach i chętnie bierze udział w uroczystościach, na które jest zapraszany. “Trzeba być aktywnym, bo inaczej człowiek zdziadzieje” – powiedział.

Dobry humor i aktywność fizyczna to jego recepta na długowieczność. Dużo czyta, słucha muzyki. W rozmowie z korespondentem RMF FM Pawłem Żuchowskim mówi, że ćwiczy dwa razy dziennie, by zachować sprawność.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Paweł Żuchowski (@pawel_zuchowski)

Romuald Lipiński urodził się w 1925 roku w Myszyńcu niedaleko Brześcia. W wieku 16 lat został wraz z rodziną zesłany w głąb Związku Radzieckiego. Po ataku hitlerowskich Niemiec na ZSRR w 1941 roku dołączył do Armii Andersa. Walczył w szeregach pułku, który 18 maja 1944 roku po wielomiesięcznych krwawych starciach zawiesił polską flagę na ruinach klasztoru na Monte Cassino.

Źródło: wojskonews.pl, instagram.com/pawel_zuchowski

fot. Paweł Żuchowski (RMF FM)/wikipedia

Wysyłam
Ocena czytelników
5 (1 vote)