Na prawosławnym jarmarku na Świętej Górze Grabarce w Polsce pojawiło się stoisko mińskiego Monasteru św. Elżbiety, znanego ze wspierania rosyjskich żołnierzy na Ukrainie oraz reżimu Łukaszenki.
O sprawie poinformowała na Facebooku jedna z uczestniczek pielgrzymki na Świętą Górę Grabarkę.
— Pewnie zbierają pieniądze dla rosyjskich żołnierzy. Monaster Świętej Elżbiety z Mińska przyjechał i bez szyldu sprzedaje na święcie na Grabarce. Widać, że za zgodą miejscowej cerkwi. Nie rozumiem — oburzała się Białorusinka Michalina Okuń.
Dziennikarze portalu MOST skontaktowali się z jednym z organizatorów pielgrzymki, wikariuszem prawosławnej parafii w Sokółce, Łukaszem Ławreszukiem, aby dowiedzieć się, jak przedstawiciele mińskiego klasztoru pojawili się na wydarzeniu.
— Monaster to przede wszystkim wspólnota prawosławna, nie białoruska — podkreślił duchowny. — Jeśli prawosławna, to nieważne, czy na Białorusi, Ukrainie czy w Polsce, nikt nie zabroni im przyjechać [na Grabarkę], by się pomodlić. My nie pytamy wchodzącego do cerkwi o jego poglądy polityczne, bo przychodzimy tu nie po to, żeby wymieniać się opiniami, ale żeby się modlić. W Polsce też są ludzie o różnych poglądach: jedni neutralni, inni wspierają Ukrainę, a jeszcze inni może są przeciwko — dodał.
Jednocześnie duchowny zaznaczył, że nie popiera autorytarnego reżimu Łukaszenki i uważa, że cerkiew na Białorusi jest obecnie uciskana.
— Wolność i niezależność Cerkwi są ograniczane: ingeruje się w działalność duchowieństwa i wybór biskupów. Nie popieramy reżimu Łukaszenki, lecz opowiadamy się za dążeniem do wolności i demokracji.
Według Ławreszuka, polska Cerkiew prawosławna od zawsze utrzymywała więź z wiernymi z Białorusi. Teraz, ze względu na zamknięte granice, jest to dużo trudniejsze.
— Wierni z Białorusi od dziesięcioleci przyjeżdżali na święto Przemienienia Pańskiego. Dziś te kontakty są ograniczone — trzeba jechać przez Litwę albo Terespol i spędzać na granicy wiele godzin. Jako Cerkiew w Polsce staramy się jednak nie mieszać do polityki — podsumował duchowny.
Monaster Świętej Elżbiety w Mińsku, mimo złej sławy, regularnie uczestniczy w europejskich jarmarkach, sprzedając dewocjonalia. W grudniu 2024 roku stoiska klasztoru w Szczecinie i Toruniu zamknięto po interwencji białoruskich aktywistów i mediów, zwracających uwagę na kontrowersyjną działalność klasztoru.
Jego duchowy opiekun, ojciec Andrej Lemieszonok, otwarcie popiera Łukaszenkę i Putina, a kierownictwo klasztoru oraz większość zakonnic aktywnie włączyło się we wspieranie rosyjskich żołnierzy na Ukrainie i szerzenie prowojennej ideologii „Z” wśród Białorusinów.
Źródło: wb24.org/mostmedia.io
Fot. Facebook / Michalina Okuń
