Z Mińska napływają niepokojące informacje dotyczące Czerwonego Kościoła. Jak alarmują parafianie, podczas prowadzonego od trzech lat „remontu kapitalnego” część wyposażenia świątyni miała trafić na śmietnik. Wśród rzeczy przeznaczonych do wyrzucenia znalazły się m.in. egzemplarze Biblii, modlitewniki, lekcjonarze oraz obrazy, w tym reprodukcja Jezusa Miłosiernego. Decyzję o ich utylizacji podjęło państwowe przedsiębiorstwo Minskaja Spadczyna, będące formalnym właścicielem budynku. Na Białorusi wszystkie świątynie pozostają bowiem własnością państwa.
Dzięki zdjęciom, które pojawiły się w mediach społecznościowych, wierni dowiedzieli się o haniebnych planach reżimu. Informację przekazano duchowieństwu, jednak na szybką reakcję nie można było liczyć. Dlatego parafianie postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i uratowali ikony, portret fundatora kościoła Edwarda Woyniłłowicza, książki – w tym egzemplarze Biblii, lekcjonarze i modlitewniki – oraz reprodukcję obrazu Jezusa Miłosiernego. Część przedmiotów zdążyła już jednak trafić na wysypisko.
Jak zauważa portal katolik.life, muzułmańskich robotników zdziwiło takie podejście do chrześcijańskich świętości. „Byli jeszcze bardziej zaniepokojeni sytuacją: jaki przykład dają chrześcijanie przedstawicielom innego wyznania w odniesieniu do własnych świętości?” – napisano.




Katolicki Czerwony Kościół pw. śś. Szymona i Heleny w Mińsku od trzech lat pozostaje zamknięty dla wiernych. Oficjalnym powodem jest „konieczny kapitalny remont” po niewielkim pożarze, wywołanym przez „nieznanych sprawców”.
Świątynia miała szczególne znaczenie w czasie powyborczych protestów w 2020 roku – właśnie tam schronienia szukali demonstranci, a także odbywały się modlitwy za ojczyznę i ofiary represji.
Źródło: wb24.org/katolik.life
