Wczoraj w Białymstoku odbyła się kolejna akcja solidarnościowa z Andrzejem Poczobutem – dziennikarzem i działaczem polskiej mniejszości na Białorusi, od ponad czterech lat więzionym przez reżim Łukaszenki. – Widzimy sens tych akcji, mimo że nie mamy wpływu politycznego – mówiła Anna Kietlińska, szefowa podlaskiego oddziału Wspólnoty Polskiej.
Poczobut został zatrzymany w 2021 roku w Grodnie, a białoruska prokuratura oskarżyła go m.in. o „rehabilitację nazizmu” i „wzywanie do działań na szkodę państwa”. Od maja 2023 roku odbywa ośmioletnią karę w kolonii karnej w Nowopołocku. Według organizatorów akcji wciąż przebywa w jednoosobowej celi, nie dostaje paczek żywnościowych ani leków i nie może widzieć się z rodziną.
Anna Kietlińska, prezes podlaskiego oddziału Wspólnoty Polskiej, podkreśliła, że mimo braku wpływu politycznego, akcje te mają sens, bo przypominają o losie Poczobuta i innych więźniów sumienia. Zaznaczyła, że choć kiedyś protesty odbywały się w różnych miastach Polski, obecnie są tylko w Białymstoku.
– Służby białoruskie same zauważyły, że tylko my w Białymstoku wciąż przychodzimy i przypominamy o uwięzionym Polaku– mówiła Kietlińska. – Nasze spotkania, choć czasem to tylko garstka osób, pokazują, że nie godzimy się na normalizację reżimu i chcemy, aby Polacy i Białorusini mogli wrócić do swoich domów i odwiedzić swoich bliskich.




Dziennikarz z Grodna Jan Roman przypomniał, że na Białorusi wciąż więzionych jest kilka tysięcy osób “tylko za to, że mówili prawdę, tylko za to, że chcieli żyć w wolnym państwie”. Wyraził nadzieję, że dzięki wsparciu USA uda się doprowadzić do ich uwolnienia.
W Białymstoku akcje solidarności odbywają się od ponad czterech lat – początkowo także w obronie szefowej ZPB Andżeliki Borys, która dwa lata temu wyszła z aresztu. Na skwerze wciąż stoi instalacja z wizerunkiem Poczobuta, a podczas akcji zawsze jest transparent “Andrzej Poczobut – uwięziony za polskość”.
Kresowiak
fot. Juraś Dziaszuk/racyja.com
