Podczas spotkania z przedstawicielem Białorusi przy ONZ, Walentinem Rybakowem, Alaksandr Łukaszenka oskarżył Polskę o podsycanie napięcia w regionie. Odniósł się w ten sposób do bezprecedensowego incydentu z rosyjskimi dronami na terenie RP, twierdząc, że część z nich została zestrzelona, a Polska została wcześniej poinformowana.

– Widzicie, co się ostatnio dzieje. Drony tam latały (…) Widzieliśmy, gdzie te drony latają. Zestrzeliliśmy wszystko, co się dało. Ale jeszcze kilka zostało. Poinformowaliśmy Polskę, natychmiast, z jak największym wyprzedzeniem. Co z tego wynikało? – pytał dyktator.

– Słuchajcie, jak dzikusy (Polacy – red.) podsycają napięcie znikąd. Prawdopodobnie chcą, żebyśmy na to odpowiednio zareagowali. Cóż, ostrzegałem już tysiące razy, że nie chcemy żadnych wojen ani konfliktów. Nie chcemy, żeby granice były zamknięte. Ale jeśli zostaniemy postawieni przed faktem dokonanym, będziemy zmuszeni reagować – odpowiedział sam sobie Łukaszenka.

Białoruski przywódca wspomniał również byłego prezydenta Polski Andrzeja Dudę, którego – według niego – „zmądrzał” po odejściu z urzędu, oraz powtórzył swoją narrację o rzekomym podziale polskiego społeczeństwa i polityków.

– Ja już mówiłem, Polacy to mądrzy ludzie. Nie pozwolą na żadne tam szwendanie się Tusków, Nawrockiego, Dudy i tak dalej – przekonywał dyktator.

Źródło: wb24.org/polsatnews.pl

fot. youtube.com/@CTVBYvideo

Wysyłam
Ocena czytelników
0 (0 głosów)