Szefowa Związku Polaków na Białorusi, Andżelika Borys, opowiedziała polskim dziennikarzom o swoim spotkaniu z Andrzejem Poczobutem w kolonii karnej w Nowopołocku.

— Wystosowałam wcześniej prośbę do prezydenta Białorusi. W imieniu Związku Polaków prosiłam o uwolnienie Andrzeja i możliwość widzenia się z nim w kolonii karnej — powiedziała Borys. — We wtorek poinformowano mnie, że mam zgodę i muszę o godzinie 14 być w Nowopołocku.

Podczas spotkania, jak relacjonuje Borys, Poczobut pytał o sprawy ZPB, rodzinę i przyjaciół. — Działalność naszej organizacji dla Andrzeja jest bardzo ważną sprawą. Mniejszość polska na Białorusi nie jest od uprawiania polityki, nie chcemy żadnej konfrontacji. Nigdy nie byliśmy organizacją polityczną — mówiła Borys.

Sam Poczobut, według Borys, zapewniał o swojej ufności w Bogu i prosił rodzinę, by się o niego nie martwiła. — Powiedział, że Bóg każdemu wymierzy jego drogę. Powierza swoje życie Bogu. Zbyt wiele przeszedł, odsiedział już większość wyroku. Przekazał, by rodzina się nie martwiła o niego.

Na pytanie o stan zdrowia po ponad czterech latach w więzieniu Borys odpowiedziała, że Poczobut waży 73 kilogramy i twierdzi, że przytył podczas pobytu w szpitalu. — Więzienie to nie sanatorium. Nie narzeka. Osobiście bardzo się o niego martwię. To moja prywatna ocena. Dlatego napisałam do prezydenta — dodała.

Borys nie chciała spekulować, czy umożliwione spotkanie ma związek z decyzjami władz w Warszawie dotyczących otwarcia granicy z Białorusią. Zapewniła jednocześnie, że prowadzi rozmowy o uwolnieniu Poczobuta zarówno ze stroną polską, jak i białoruską. — Zawsze trzeba mieć nadzieję. Mam nadzieję, że prezydent pochyli się nad prośbą Polaków, obywateli Białorusi — powiedziała.

Szefowa ZPB przekazała, że zwracała się również do Kongresu Polonii Amerykańskiej i innych instytucji zagranicznych w sprawie interwencji na rzecz Poczobuta. Decyzja o ewentualnym uwolnieniu leży jednak w gestii białoruskiego prezydenta, stwierdziła.

W rozmowie poruszono także temat przyszłości polskiej oświaty na Białorusi po brutalnych atakach reżimu na szkolnictwo. Borys zapewniła, że Związek nadal prowadzi naukę języka polskiego — według jej słów w ZPB uczy się ponad 3 tys. dzieci w różnych miastach kraju — i że jej celem jest zachowanie polskości po drugiej stronie granicy. — Moim zadaniem jest zachowanie polskości na Białorusi. Dla mnie liczy się to, że z powodu mojej działalności nikt nie ucierpiał. Dlatego muszę zachować zdrowy rozsądek — podkreśliła.

Borys oświadczyła również, że nie zawierała żadnych „układów” z reżimem i że nie pisała donosów będąc wcześniej w więzieniu. Powiedziała też, że mogła wyjechać z Białorusi po zwolnieniu w marcu 2022 roku, ale nie opuściła kraju, ponieważ czuje odpowiedzialność za działaczy ZPB. — Nie mogłam wyjechać, pozostawiając w więzieniu Andrzeja. I co najważniejsze, moja polskość jest nad Niemnem. Kocham Białoruś. Jestem na swoim miejscu — podsumowała.

Przeczytaj również: 

Polityczna gra wokół Poczobuta. Czy to początek odwilży na linii Warszawa-Mińsk?

Oprac. na podst. rp.pl

Wysyłam
Ocena czytelników
5 (1 vote)