Andżelika Borys zrezygnowała ze stanowiska przewodniczącej Związku Polaków na Białorusi — wynika z jej rozmowy z rządowym dziennikiem SB. Biełaruś Siegodnia (dawniej Sowieckaja Biełorussija). W wywiadzie stwierdziła, że w kraju nie ma dyskryminacji Polaków, a na zamknięciu granic najbardziej cierpią zwykli mieszkańcy.

W publikacji organu administracji Łukaszenki Andżelika Borys została przedstawiona jako była prezes Związku Polaków na Białorusi, „a obecnie dyrektorka szkoły języka polskiego Polonika Plus”. Pełny wywiad ma zostać opublikowany w wydaniu papierowym, natomiast na stronie internetowej zamieszczono tylko kilka fragmentów rozmowy.

Borys została poproszona o ustosunkowanie się do „bezpodstawnych oskarżeń złych języków, jakoby na Białorusi dochodziło do prześladowań Polaków”:

— Nie słucham takich ludzi! Wszystkie kościoły są otwarte, budowane są nowe. Nabożeństwa odbywają się w języku polskim. Dzieci też uczą się polskiego, nikt nam nie zabrania organizowania uroczystości narodowych, licznych imprez. Jesteśmy obywatelami tak jak reszta. Co więcej. Turyści z Polski chętnie jeżdżą na Białoruś, nawet bez wiz. Odpoczywają tu, korzystają z opieki medycznej, podróżują po pięknym, zadbanym kraju.

W wywiadzie była szefowa ZPB opowiedziała również o działalności prowadzonych przez nią ośrodków nauczania języka polskiego (red. chodzi o firmy oferujące kursy języka polskiego. Na Białorusi nie działa żadna szkoła z polskim językiem wykładowym):

— Chciałabym w tym miejscu szczególnie podziękować władzom Białorusi, które pozwalają Polakom, a także przedstawicielom wszystkich innych narodowości i grup etnicznych (a jest ich ponad 100!), zachować swoją tożsamość. Obecnie języka polskiego uczy się u nas ponad 400 dzieci. A w całym kraju jest ich ponad 3000. Dodam jeszcze, że wszystkie plany i programy nauczania koordynujemy z wydziałem oświaty Grodzieńskiego Komitetu Wykonawczego. To normalna praktyka. Mówię o tym również jako nauczyciel oświaty.

Propagandzista poprosił też Andżelikę Borys o skomentowanie zamknięcia granicy z Białorusią przez Polskę i Litwę:

— Powiem tak o granicach: powinny łączyć, a nie dzielić ludzi. I nigdy nie słyszałam od zwykłych obywateli, żeby ktokolwiek cieszył się z ich zamknięcia. Więzi kulturowe, które budowały się przez tyle lat, ulegają rozbiciu… Może powtórzę: to nie władze cierpią najbardziej, ale zwykli ludzie. Weźmy moją mamę. Ma 79 lat. Całe życie podróżowała do Polski, jakby to był jej dom. A teraz ze względu na logistykę (duża objazdówka przez Brześć), nie jest to możliwe.

Przypomnijmy, że były zastępca Anżeliki Borys, Andrzej Poczobut, przebywa w więzieniu, a wielu działaczy ZPB oraz nauczycieli języka polskiego uciekło do Polski przed represjami. Niektórzy z nich również przeszli przez ciężkie łagry. Białoruś to jedyny kraj na świecie, gdzie zamknięto wszystkie polskie szkoły.

Przeczytaj również:

Polityczna gra wokół Poczobuta. Czy to początek odwilży na linii Warszawa-Mińsk?

Symboliczne upokorzenie Polaków na Białorusi. W przejętej siedzibie Macierzy Szkolnej w Grodnie uroczyście otwarto rosyjski konsulat

Warszawa nie zaprotestuje w sprawie przejęcia siedziby Polskiej Macierzy Szkolnej

Źródło: sb.by/kresy24.pl

fot. Andrey Primachek/sb.by

Wysyłam
Ocena czytelników
0 (0 głosów)