115 lat temu (1910) urodził się Władysław Maćkowiak – błogosławiony, polski duchowny katolicki, męczennik, rozstrzelany przez Niemców w Berezweczu koło Głębokiego w 1942 r.
Pochodził z Podhala, ale jego życie było nierozerwalnie związane z Kresami. Był kapłanem archidiecezji wileńskiej, w parafii Ikaźń na Brasławszczyźnie (dzisiaj w obwodzie witebskim). W czasie okupacji, mimo sowieckich i niemieckich zakazów, polscy księża na tych ziemiach sprawowali opiekę duszpasterską i odprawiali Msze Święte. Policja niemiecka aresztowała ks. Maćkowiaka i skazała go na śmierć. Ksiądz Stanisław, mimo śmiertelnego niebezpieczeństwa, wstawił się za proboszczem. Został również aresztowany. Obydwaj kapłani oraz ks. Mieczysław Bohatkiewicz zostali zamordowani w Berezweczu 4 marca 1942 roku.

Kościół Bożego Ciała w Ikaźni, w którym posługiwał ks. Maćkowiak (fot. wikipedia.org)
Berezwecz i Głębokie to złowrogie nazwy, zapamiętane przez naszych rodaków z powodu zbrodni NKWD za pierwszego Sowieta (1939–1941). Według relacji udokumentowanej w procesie beatyfikacyjnym, przed śmiercią kapłani umówili się i przed oddaniem strzałów razem zawołali: „Niech żyje Chrystus Król!”. Ten motyw powtarza się w opisach męczeńskiej śmierci naszych księży. Świadomość, że umierają za Chrystusa i za Ojczyznę, dodawała im sił, odwagi i wiary.

Tablica upamiętniająca księdza Władysława Maćkowiaka w kościele w Drohiczynie na Podlasiu
13 czerwca 1999 r. św. Jan Paweł II beatyfikował trzech kapłanów i pozostałych 105 polskich męczenników II wojny światowej.
Oprac. na podst. naszdziennik.pl
