Boże Narodzenie to jedno z najważniejszych świąt katolickich, obchodzone przez Polaków na całym świecie, w tym również na dawnych ziemiach wschodnich Rzeczypospolitej. Kresowe tradycje świąteczne przetrwały dzięki rodakom, którzy do dziś zamieszkują te ziemie, oraz przesiedleńcom, którzy przywieźli je najpierw na tzw. „Ziemie Odzyskane”, a później do wielu krajów świata. Z czasem splotły się one z tradycjami innych regionów Polski, dlatego dziś trudno je spotkać w niezmienionej formie. Nadal jednak pełnią ważną rolę – łączą pokolenia i budują poczucie narodowej wspólnoty.
Kresy były miejscem spotkania wielu kultur: polskiej, litewskiej, białoruskiej, ukraińskiej, żydowskiej i tatarskiej. Ich dziedzictwo szczególnie wyraźnie widać w kuchni, zwłaszcza w tradycyjnym przeżywaniu Wigilii. Święta miały tam charakter bardzo rodzinny, pełen zadumy, wspomnień o nieobecnych oraz pojednania. Zwyczaje takie jak oczekiwanie na pierwszą gwiazdkę, dzielenie się opłatkiem czy zostawianie wolnego miejsca przy stole są kultywowane w wielu polskich domach do dziś.
Wigilijny stół na Kresach różnił się w zależności od regionu. Teresa Zachara, pisząc o kresowej Wigilii, wspomina:
„Odzwierciedleniem zamożności domu była liczba przygotowanych potraw: u chłopów – 7, u średniozamożnej szlachty – 9, u bogatej szlachty – 11, u magnatów – 13. Dbano o to, by liczba potraw była nieparzysta, natomiast liczba biesiadników przy stole powinna być parzysta, gdyż wierzono, że nieparzysta liczba osób wróży śmierć jednej z nich. Wszystkie potrawy były postne – jest to typowo polski zwyczaj, zachowywany jeszcze w wielu domach. W domach szlacheckich i magnackich często dla dzieci ustawiano osobny stół w tym samym pokoju, w którym wieczerzali dorośli; czasem dzieci siadały z tzw. niższego końca stołu.
Kresowe dwory… Za naszą obecną wschodnią granicą, na obszarze współczesnej Białorusi, Litwy, Łotwy i Ukrainy istniały setki mniejszych i większych dworów. (…) Dwór był ostoją rodziny, wiary, patriotyzmu. Kultywowano w nim stare tradycje i tworzono obyczaje, które teraz dla nas są tradycją, odziedziczoną po dziadkach, a coraz częściej – pradziadkach. (…) Kresowa wieczerza wigilijna była posiłkiem bardzo uroczystym. Spożywano ją w największym i najbardziej reprezentacyjnym pomieszczeniu domu, odpowiednio przystrojonym. Jednak zanim ugruntował się zwyczaj stawiania choinki, sporządzano stroiki z iglastych gałązek lub zwieszano z sufitu ścięte wierzchołki choinek, tzw. podłaźniczki. Zielone gałązki czy pod sufitem czy na choince dekorowano szyszkami, orzechami, rajskimi jabłuszkami, piernikami z dziurką i różnymi ozdobami wykonanymi ze słomy. Powszechne dziś szklane malowane bombki były rzadkością i trafiły do najbogatszych domów. W okresie popowstaniowym, rozpowszechnił się zwyczaj dekorowania choinek łańcuchami ze słomy i bibułek lub kolorowych papierów – symbolizowały one zniewolenie narodu. Stół wigilijny przykrywano białym lnianym obrusem, a pod nim kładziono sianko. Każda gospodyni starała się, aby obrus był nieskazitelnie czysty i wyprasowany bez najmniejszego zagniecenia. Do stołu zasiadano wraz z pojawieniem się na niebie pierwszej gwiazdy. Na początku gospodarz domu czytał Ewangelię o Narodzeniu Pańskim, później następowało dzielenie się opłatkiem i składanie życzeń. Należało podzielić się opłatkiem z każdą osobą obecną przy stole, nie wolno było nikogo pominąć. Zwyczaj dzielenia się opłatkiem jest typowo polski – po tym można nas rozpoznać we wszystkich zakątkach świata. Gospodarz dzielił się opłatkiem również ze zwierzętami: końmi, krowami i całym inwentarzem; zwierzętom zanoszono tylko kolorowe opłatki. Po złożeniu życzeń zasiadano do wieczerzy. W bogatych domach biesiadników obsługiwała służba, natomiast w mniej zamożnych przestrzegano kolejnego przesądu – od stołu może wstawać tylko jedna osoba (gospodyni), gdyż na pozostałych wstawanie miało sprowadzać śmierć. (…) Na stole wigilijnym musiały znaleźć się płody rolne i leśne oraz to, co pływa w wodzie. Przyrządzano więc potrawy z grzybów, orzechów, miodu, kasz, roślin strączkowych i oleistych, zbóż, jarzyn, owoców i oczywiście z ryb. Produkty te pozwalały na przygotowanie bardzo wielu potraw, każdy region miał swoje przepisy, różniły się one również, co oczywiste, w zależności od zamożności domu.”
Grażyna Hajdukiewicz w “Przewodniku po Wilnie ” pisała: „W obchodach Bożego Narodzenia na Litwie najważniejsza jest Wigilia – najbardziej oczekiwana kolacja w roku. Żeby tradycja się nie obraziła, wraz z ukazaniem się pierwszej gwiazdki na niebie cała rodzina się skupia wokół stołu wigilijnego, wszyscy się łamią opłatkiem i składają świąteczne życzenia, następnie spożywana jest kolacja składająca się tylko z potraw postnych. Na stole wigilijnym, z siankiem pod białym obrusem, koniecznie musi się znaleźć śledź i potrawy z ryb. Wigilię trudno wyobrazić bez grzybówek i makówek, które smakują każdemu. Są one robione z ciasta drożdżowego, nadzienie jest z maku utartego z miodem albo cukrem, lub suszonych grzybów – mielonych i przesmażanych z cebulą i marchewką. Pierożki się smaży w oleju. Kompot z suszu i kisiel żurawinowy – nieodłączne składniki wileńskiej Wigilii. Niektóre gospodynie kisiel gotują tak gęsty, że je się go łyżką. Wyróżniają litewską Wigilię śliżyki – po litewsku kucziukai – bardzo drobne drożdżowe ciasteczka z makiem. Podawane są one jako deser z zupą robioną z wody, utartego maku i miodu, tzw. podsytą. Tak bardzo popularny w Polsce czerwony barszcz z uszkami jest również potrawą znaną na Litwie, ale tę zupę podaje się na stół wigilijny w niewielu domach. Świąteczne wypieki na Litwie – domowa bułka, aromatyczne pierniki i makowce. Po kolacji wigilijnej następuje śpiewanie kolęd, obdarowywanie się prezentami i wreszcie pójście na mszę nocną – Pasterkę.”
Na Podolu niemal niepodzielnie królował szczupak, serwowany na różne sposoby: faszerowany w majonezie, w galarecie z szafranowym sosem czy jako pulpeciki w zupie rybnej. Szczupak po żydowsku był też podstawą wigilii w okolicach Lwowa, obok karpia po polsku w szarym sosie i zupy migdałowej. W okolicach Mińska podawano szczupaka w galarecie, zupę grzybową z uszkami oraz łamańce z makiem, a na Polesiu popularny był leszcz nadziewany kaszą gryczaną oraz zabielany, zakwaszany barszcz z uszkami. Mimo regionalnych różnic łatwo zauważyć, że podczas kresowych wigilii dominowały ryby słodkowodne – przede wszystkim szczupak, karp i leszcz.
W różnych częściach Kresów wspólnym daniem była kutia, przygotowywana z pszenicy, miodu, maku i bakalii, choć na Białorusi często zastępowano pszenicę ryżem lub pęczakiem. Popularny był także wigilijny kisiel żurawinowy, ceniony nie tylko za smak, lecz także za właściwości zdrowotne; miał postać płynnego napoju.
Przymusowe przesiedlenia po II wojnie światowej sprawiły, że wiele kresowych potraw pojawia się dziś na wigilijnych stołach także w Polsce, ale również wśród Polonii w Australii, Ameryce i Brazylii.
Oprac. na podst. ksi.btx.pl, kresy24.pl, wilno.name
fot. NAC
