82 lata temu (1944) pod Mikuliszkami na ziemi oszmiańskiej doszło do zwycięskiej bitwy oddziałów Armii Krajowej z niemiecko-litewską ekspedycją karną. Siły 6. Brygady AK dowodzonej przez Adama Boryczkę „Tońkę” oraz 3. Brygady Wileńskiej pod komendą Gracjana Fróga „Szczerbca” odparły atak litewskiej żandarmerii na kwaterujących we wsi Mikuliszki akowców. 

W starciu AK zdobyła znaczną ilość broni: 25 karabinów, lekki karabin maszynowy i 4 pistolety maszynowe. Poległo pięciu partyzantów, w tym zastępca dowódcy brygady, Piotr Motylewicz „Szczepcio”. Według polskich źródeł straty przeciwnika wyniosły 32 zabitych, zginął dowódca żandarmerii Schnabel, a 12 policjantów trafiło do niewoli.

Piotr Motylewicz zakłada ładunek wybuchowy, 6 stycznia 1944 na Oszmiańszczyźnie (fot. elitadywersji.org)

Po bitwie jeńcy zostali rozstrzelani – akowcy uznali ich za sprawców zbrodni dokonanych na polskiej ludności cywilnej w rejonie Święcian w 1942 roku. Bitwa pod Mikuliszkami pozostaje jednym z ważniejszych zwycięstw wileńskiej Armii Krajowej.

Od lewej: ppor. Piotr Motylewicz „Szczepcio” (następnego dnia polegnie w walce z obławą w Mikuliszkach) oraz podoficer 33. dywizjonu pancernego kpr. Mikołaj Siemaszko „Trzmiel” (wówczas kurier do zadań specjalnych por. „Szczerbca”), 7 stycznia 1944 r., Buniany (fot. z archiwum Tomasza Balbusa)

W 2022 roku reżim białoruski zniszczył kwaterę w Mikuliszkach, gdzie pochowani byli m.in. bohaterowie tej bitwy. Przypomnijmy, że od początku wypowiedzianej przez władze łukaszenkowskie wojny poległym Polakom zdewastowano kilkanaście pomników, mogił i tablic.

Zrównana z ziemią kwatera żołnierzy AK w Mikuliszkach (fot. glosznadniemna.pl)

Władze reżimowe przedstawiają żołnierzy Armii Krajowej jako okupantów i bandytów, ignorując fakt, że w szeregach AK służyły tysiące Białorusinów. AK walczyła zarówno z Niemcami, jak i kolaborantami, chroniąc ludność cywilną, w tym Białorusinów, przed okupacyjnym terrorem. Akowcy zwalczali także sowiecką partyzantkę, która terroryzowała mieszkańców. Mimo to, aparatczycy reżimu ignorują powyższe fakty i w wymiarze propagandowym konsekwentnie od lat budują „czarną legendę” AK. Za kultywowanie pamięci o polskich bohaterach na Białorusi grożą poważne represje – cenę za to płaci m.in. dziennikarz Andrzej Poczobut.

Kresowiak

fot. IPN

Wysyłam
Ocena czytelników
0 (0 głosów)