Ksiądz Władysław Zawalniuk, były wieloletni proboszcz kościoła św. Szymona i Heleny, znanego jako „Czerwony Kościół”, poinformował w swoim nowym filmie, że ponownie zwróci się do państwowego przedsiębiorstwa „Mińska Spuścizna” z prośbą o pozwolenie na wejście na teren świątyni. Dotychczasowe próby okazały się bezskuteczne.
Kościół, zamknięty od ponad trzech lat, przechodzi obecnie renowację, która potrwa do końca 2026 roku. Ksiądz, który obecnie pełni posługę proboszcza w Borysowie, wcześniej prosił o pozwolenie na wejście za ogrodzenie, aby pomodlić się przy grobie fundatora kościoła, Edwarda Woyniłłowicza, ale nie otrzymał zgody.
Teraz były proboszcz poinformował, że wyśle nową prośbę i wyjaśnił dlaczego. W „Mińskiej Spuściźnie”, która jest właścicielem Czerwonego Kościoła, zmienił się dyrektor – przedsiębiorstwo objął Aleksander Jacko.
Ksiądz wyraził nadzieję, że „nowe kierownictwo pozwoli sprawdzić, w jakim stanie jest sarkofag, czy nic nie zostało naruszone, ponieważ opiekę i troskę powierzył mi Metropolita”:
„Sprawdzić, jak prowadzone są prace, co zostało zrobione. I aby przekazać Państwu choć krótką informację”.
Były proboszcz wyraził zdziwienie:
„Żeby żaden z duchownych nie miał prawa sprawdzić? To co, jakaś tajemnica wojskowa?”
Dodał, że poprosi o regularny dostęp do kościoła podczas remontu. W komentarzach księdza poparli wierni, jedna z osób napisała, że uważa księdza Władysława za „odważnego człowieka, który zawsze szuka prawdy i sprawiedliwości”:
„Żywy przykład dla wszystkich innych i dla nas, zwykłych wierzących”.
Przypomnijmy, że nie ma informacji o tym, czy władze zamierzają przekazać Czerwony Kościół parafii po zakończeniu renowacji, i na jakich warunkach.
Źródło: wb24.org/katolik.life
fot. catholic.by
Przeczytaj również:
