17 stycznia w pobliżu budynku w centrum Warszawy, gdzie białoruscy emigranci przyprowadzają dzieci na zajęcia teatralne, nieznana kobieta fotografowała rodziców z dziećmi. Po wezwaniu policji osoba ta uciekła.

Świadek, ojciec jednej z uczestniczek zajęć, dziennikarz Igor Kulej, radzi w podobnych sytuacjach działać wyłącznie w ramach prawa i niezwłocznie powiadamiać policję.

“To nie jest odosobniony przypadek. Częstotliwość takich zdarzeń sugeruje, że ma to charakter systemowy. Chciałbym przekazać, że w takich sytuacjach nie należy się bać – naprawdę znajdujemy się teraz poza Białorusią, w państwach praworządnych. Możemy więc śmiało podchodzić do osób i zadawać im pytania” – napisał dziennikarz na swoim Facebooku.

Zdaniem Kuleja, podobne incydenty mogą być próbą wywarcia presji psychologicznej na Białorusinów przebywających na emigracji. Według niego, białoruskie służby specjalne mogą wykorzystywać takich „obserwatorów” do tworzenia atmosfery strachu i nieufności, a także do prób wpływania na białoruską społeczność za granicą.

fot. facebook.com/igor.kuley

Wysyłam
Ocena czytelników
0 (0 głosów)