Mieszkańcy Brześcia są oburzeni stanem Cmentarza Tryszyńskiego po akcji porządkowej zorganizowanej przez lokalne władze. Zamiast odnowionego miejsca pamięci, cmentarz przypomina pobojowisko: powalone drzewa, rozrzucone gałęzie i uszkodzone nagrobki.

Choć władze miasta z dumą ogłosiły „wzorowe uporządkowanie” cmentarza, zdjęcia z miejsca zdarzenia pokazały zupełnie inny obraz. Między grobami zalegały świeżo ścięte drzewa, a alejki przypominały raczej teren intensywnych prac leśnych niż zabytkową nekropolię.

Największy paradoks polega na tym, że akcja odbywała się pod hasłem ochrony nagrobków. W praktyce doprowadziła jednak do ich uszkodzeń. Po zakończeniu „subotnika” uczestnicy ogłosili sukces i zrobili pamiątkowe zdjęcia, zostawiając teren w stanie wymagającym raczej interwencji specjalistów.

Cmentarz Tryszyński to ważne miejsce pamięci – spoczywa tam około 12 tysięcy osób, w tym mieszkańcy dawnego Brześcia, ofiary getta i żołnierze różnych armii. Choć ma status zabytku, nie uchroniło go to przed niekompetencją. Trudno też oczekiwać troski o takie miejsca, gdyż w przeszłości władze dopuściły się zniszczenia polskich kwater w Surkontach i Mikuliszkach i wielu innych miejscach.

Cała sytuacja wygląda tak, jakby ktoś pomylił porządkowanie z rozbiórką. Czasem lepiej zostawić takie miejsce w spokoju, niż „porządkować” je w sposób, który przynosi więcej szkody niż pożytku.

Oprac. na podst. nashaniva.com

Wysyłam
Ocena czytelników
0 (0 głosów)