Wtorkowy atak rosyjskich dronów uszkodził cenny polski zabytek – klasztor i kościół Bernardynów we Lwowie. Kilkadziesiąt metrów dalej znajduje się archiwum, przechowujące dokumenty istotne zarówno dla Ukraińców, jak i Polaków.
Konsul generalny RP we Lwowie, Marek Radziwon, podkreślił w rozmowie z polskimi mediami, że atak mógł doprowadzić do niepowetowanych strat w zbiorach piśmiennictwa. Gdyby dron uderzył nieco dalej, ogień strawiłby cenne dokumenty historyczne przechowywane w archiwum – mające kilkaset lat i nieocenioną wartość naukową, historyczną i kulturową. Dyplomata zaznaczył, że Rosjanie celowo uderzyli w historyczne centrum Lwowa, próbując zniszczyć tradycję, spuściznę i pamięć nie tylko ukraińską, ale i europejską.
W wyniku ataku spłonął dach kompleksu klasztornego ojców Bernardynów, nadpalona została dzwonnica, a w kościele św. Andrzeja zniszczono część witraży. Uszkodzone zabytki znajdują się na światowej liście dziedzictwa UNESCO.
Mer Lwowa, Andrij Sadowy, ocenił, że atak był trudny do obrony ze względu na masowość – wówczas Rosjanie użyli niemal 1000 bezzałogowców, część skierowując na Lwów. 24 marca uszkodzonych zostało ponad 20 budynków w mieście, a siedem osób zostało rannych, w tym jedna w stanie bardzo ciężkim.
Oprac. na podst. polskieradio.pl
fot. social media
