Wierni katolickiej parafii w rejonie wilejskim na Białorusi podzielili się informacjami na temat prawdopodobnej przyczyny aresztowania 65-letniego księdza Anatola Parachniewicza.
Z zebranych przez nich faktów wynika, że duchowny mógł zostać zatrzymany za działalność związaną z zachowaniem pamięci o Polakach, którzy zginęli na terenie dzisiejszej Białorusi w pierwszej połowie XX wieku. Ksiądz Anatol od lat głęboko interesował się historią i kulturą tego regionu, troszcząc się o jej zachowanie.
Wierni podkreślają, że nie mogą ujawnić szczegółów, aby nie zaszkodzić księdzu i jego dziełom. Uważają jednak za ważne, by opinia publiczna wiedziała o tej prawdopodobnej przyczynie – w nadziei, że nagłośnienie sprawy przyspieszy jego uwolnienie.
Kurii archidiecezjalnej nic nie jest wiadomo o sprawie. Wierni chcą przede wszystkim pokazać, że ksiądz został uwięziony niesprawiedliwie.
Ksiądz Anatol Parachniewicz jest sierotą, nie ma rodziny, co bardzo utrudnia uzyskanie informacji o jego losie.
Wiernym wiadomo również, że ksiądz Anatol otwarcie sprzeciwiał się napaści Rosji na Ukrainę, potępiał wojnę oraz wzywał do pokoju i nawrócenia. Na jednej ze stron zachowały się jego słowa ze Środy Popielcowej, która przypadała na pierwsze dni wojny:
„Posypujemy głowy popiołem, prosząc Boga o przebaczenie… Bóg jest miłosierny, On przebaczy… Ale czy przebaczy nam nasze własne sumienie?”
Przeczytaj również:
Milczenie władz i Kościoła. Ksiądz spod Wilejki trzeci tydzień w areszcie
Źródło: wb24.org/katolik.life
