– To kawałek życia, który został wyrwany. Na co dzień nie do końca człowiek sobie z tego zdaje sprawę. Jak zobaczyłem syna takiego dużego, niemal mężczyznę, to było to bolesne – mówił Andrzej Poczobut w Telewizji wPolsce24.
Zapytany o odczucia wolności po pięciu latach białoruskiego więzienia, przyznał: „Jestem jeszcze w szpitalu, uwiązany, więc tego nie odczułem w pełni”.
Największe wzruszenie przeżył, widząc rodzinę. – Kiedy mnie aresztowano, syn miał 11 lat i 1,40 m wzrostu. Teraz ma prawie 1,90 m i jest wyższy ode mnie – podkreślił.
– To smutne jest. To kawałek życia, który został wyrwany. Na co dzień nie do końca człowiek sobie z tego zdaje sprawę. Jak zobaczyłem syna takiego dużego, niemal mężczyznę, to było to bolesne — wskazał.
Podczas odbierania Orderu Orła Białego z rąk prezydenta Karola Nawrockiego Andrzej Poczobut upomniał się o polskich bohaterów walczących na Kresach, takich jak „Łupaszka” czy „Olech”. Reżim uwięził go m.in. za upamiętnianie tych postaci. – Dla mnie zawsze to był zaszczyt, że mogłem poznać ludzi, którzy walczyli z bronią w ręku i siedzieli w łagrach – mówi. – Najgorsze jest to, że na Białorusi zniszczono cmentarze żołnierzy Armii Krajowej. Jak zaznaczył, celem było wymazanie pamięci, jednak reżimowi się to nie udało.
– Proszę zrozumieć, przecież wolałbym, żeby o mnie nie rozmawiano, żeby tej historii nie było i żeby nie zniszczono cmentarzy, bo na Białorusi zrównano z ziemią cmentarze akowskie. To jest paskudztwo. To Surkonty. Pięćdziesiąt lat chłopcy leżeli bez krzyży. Ten, kto doprowadził do tej sytuacji, miał jeden cel – chodziło mu o to, żeby jeszcze raz ich zabić. Tym razem mieli ich zabić w ludzkiej pamięci. I to się nie udało. Nawet w czasach stalinowskich to się nie udało. Zawsze w okolicy, i na Grodzieńszczyźnie, i w wielkim świecie byli ludzie, którzy pamiętali, że w tym polu leżą polscy żołnierze, że tu spoczywa major „Kotwicz”. Pięćdziesiąt lat po ich śmierci powstał tam piękny cmentarz. To było jedyne miejsce na Białorusi, gdzie godnie spoczywali żołnierze Armii Krajowej polegli w walce z NKWD – mówił Poczobut.
– Podjęto decyzję o zniszczeniu tego cmentarza, został zrównany z ziemią, ale w tym wypadku nie robiono ekshumacji. Stawiałem to pytanie podczas rozprawy sądowej (…) i powiedziano, że ekshumacji nie było, czyli chłopcy fizycznie nadal tam są. Kiedy się dowiedziałem, że Surkonty zrównano z ziemią, to był jedyny dzień, kiedy podziękowałem Panu Bogu, że jestem w więzieniu, że mi nie będzie tak wstyd za to, że dopuściliśmy do tego, że te groby zostały zniszczone – dodał.
Andrzej Poczobut zapewnił, że Polacy na Białorusi nie zapomną o zniszczonych grobach polskich bohaterów.
– To miejsce nie jest zapomniane dzisiaj. To nie jest tak, że zrównano z ziemią i zapomniano. Nie. O tym miejscu Polacy pamiętają i pamiętać będą – mówił.
Przeczytaj również:
Reżim zniszczył cmentarz, ale nie pamięć. Młodzi patrioci uczcili bohaterów AK w Surkontach
Oprac. na podst. wpolityce.pl
fot. newspix.com
