Polscy działacze z Białorusi skupieni wokół Fundacji Młode Kresy wzięli udział w XII Memoriale Henryka Flamego „Bartka”, upamiętniającym bohaterskiego dowódcę jednego z najsilniejszych zgrupowań Narodowych Sił Zbrojnych. W ten sposób młodzi patrioci z Grodzieńszczyzny spełnili marzenie nastoletniego „Bartka”, który jako chłopiec chciał dopłynąć Wisłą z Czechowic do Bałtyku.

“To nie tylko spływ kajakowy, ale wydarzenie, które łączy pasję do aktywności na świeżym powietrzu, zamiłowanie do piękna polskich rzek z pamięcią o bohaterach walczących o wolną Polskę. To też integracja ludzi, dla których patriotyzm oznacza coś więcej niż słowa” – powiedział organizator spływu Paweł Kluska.

fot. wb24.org

fot. facebook.com/MemorialHenrykaFlame

Kapitan Henryk Flame ps. „Bartek” był znakomitym żołnierzem, pilotem, dowódcą największej formacji podziemia antykomunistycznego na Górnym Śląsku i w Beskidach. „Bartek” był prawdziwą zmorą komunistów, dlatego za wszelką cenę starano się go zlikwidować.

„Walkę o Wielką Niepodległą Polskę uważam za najwyższy cel mego istnienia. W walce tej gotów jestem poświęcić wszystko, aż do życia włącznie. Wstępując do organizacji wojskowej Narodowych Sił Zbrojnych, przysięgam uroczyście wobec Boga i wobec tu obecnych poświęcić swe siły, majątek, a nawet życie w walce z najeźdźcą w odbudowie Niepodległej Polski” – to rota przysięgi składanej przez podkomendnych „Bartka”.

Henryk Flame ps. „Bartek”

Urodził się 15 stycznia 1918 roku we Frysztacie. Na krótko przed wybuchem wojny w 1939 roku ukończył Szkołę Podoficerów Lotnictwa dla Małoletnich w Bydgoszczy. Jako pilot został skierowany do 123. Eskadry 2. Pułku Lotniczego w podkrakowskich Rakowicach.

Już 1 września 1939 roku został zestrzelony w walce powietrznej nad Warszawą. Po raz drugi przydarzyło mu się to 17 września w okolicach Stanisławowa, kiedy walczył z lotnictwem sowieckim. Udało mu się przekroczyć granicę z Węgrami, gdzie został internowany, a następnie trafił do niemieckiego obozu jenieckiego.

W rodzinne strony powrócił w 1940 roku i podjął pracę jako maszynista na kolei, co ułatwiało mu działalność w organizacji konspiracyjnej kryptonim „HAK”, podporządkowanej Armii Krajowej. Miała ona charakter wywiadowczo-sabotażowy. Na przełomie 1943 i 1944 roku Flame zorganizował samodzielny oddział partyzancki działający w podbeskidzkich lasach.

W lutym 1945 roku, po zajęciu Czechowic przez Armię Czerwoną, Henryk Flame ujawnił się wraz ze swoim oddziałem i został komendantem miejscowego komisariatu MO. Jednak już w kwietniu tego samego roku, widząc postępowanie nowej władzy, zdezerterował ze służby wraz ze swoimi podkomendnymi.

Rozpoczął formowanie oddziału partyzanckiego, który ponownie podporządkował lokalnemu dowództwu NSZ. Był to najliczniejszy oddział podziemia operujący na Śląsku Cieszyńskim – w szczytowym okresie liczył ponad trzystu partyzantów i miał na swoim koncie około 340 akcji zbrojnych. Po ogłoszeniu amnestii Henryk Flame w marcu 1947 roku ponownie ujawnił się.

Henryk Flame, zdjęcie wykonane po amnestii w 1947

Komunistyczna władza nie zapomniała jednak „Bartkowi” jego konspiracyjnej przeszłości. 1 grudnia 1947 roku w gospodzie w Zabrzegu pod Czechowicami miejscowy milicjant Rudolf Dadak podstępnie zamordował Flamego, strzelając mu w plecy.

Śledztwo w sprawie morderstwa zostało szybko umorzone, a Dadak uznany za chorego psychicznie został przeniesiony do Komendy Powiatowej MO w Raciborzu.

1 marca 2017 roku, w Narodowym Dniu Pamięci Żołnierzy Wyklętych, prezydent RP Andrzej Duda nadał bohaterowi pośmiertnie Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski. „Bartek” został również mianowany na stopień majora.

7 maja 2026 roku w Kamesznicy w powiecie żywieckim odbyły się państwowe uroczystości pogrzebowe szczątków żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych ze zgrupowania „Bartka”. Ceremonia została połączona z otwarciem nowego Cmentarza Wojennego Żołnierzy NSZ. Swój symboliczny grób ma też kpt. Henryk Flame “Bartek”.

Źródło: wb24.org/IPN

Wysyłam
Ocena czytelników
0 (0 głosów)