Polskie urzędy coraz częściej odrzucają wnioski obywateli Białousi o ochronę międzynarodową, twierdząc, że w tym kraju nie grozi im już prześladowanie.

Działająca na emigracji białoruska stacja Euroradio przedstawiła dwa takie przypadki w formie anonimowej, za zgodą zainteresowanych (oryginały decyzji znajdują się w posiadaniu redakcji). Komentarza udzieliła specjalistka ds. legalizacji Olga Timkina.

Odmowa statusu uchodźcy i ochrony uzupełniającej

Historia Jana (imię zmienione) Po wyborach prezydenckich 2020 roku Jan brał udział w protestach i wspierał represjonowanych – m.in. wpłacał pieniądze na pomoc dla zatrzymanych i więźniów politycznych.

Po zakończeniu masowych demonstracji białoruskie służby zaczęły interesować się nim: milicja dzwoniła do jego rodziców, przysyłano wezwanie na przesłuchanie. Mężczyzna obawiał się też identyfikacji przez monitoring i przelewów na rzecz inicjatyw obywatelskich.

Dodatkowym powodem wyjazdu była obawa przed mobilizacją po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę (wcześniej otrzymał kategorię „zdolny do służby wojskowej”).

Do Polski przyjechał w grudniu 2022 roku na wizę humanitarną. Wniosek o status uchodźcy złożył dopiero 9 maja 2025 roku.

Decyzja polskich władz: odmowa zarówno statusu uchodźcy, jak i ochrony uzupełniającej. Urzędnicy uznali, że jego działalność nie miała charakteru publicznego, nie był organizatorem protestów ani prominentną figurą. Argumenty o wpłatach na rzecz represjonowanych oraz groźbie mobilizacji uznano za niewystarczające. Podkreślono, że na Białorusi nie ma oficjalnej mobilizacji ani bezpośredniego udziału armii w walkach na Ukrainie.

Historia Ilony

Ilona (imię zmienione) miała znacznie bogatszą działalność: należała do sztabu Wiktora Babaryki, była koordynatorką obserwatorów „Czesnyje ludzi” (organizacja uznana później za ekstremistyczną), moderatorką platformy MolaMola zbierającej fundusze dla represjonowanych. Była też zatrzymana.

Do Polski wyjechała w październiku 2021 roku. Wniosek o ochronę złożyła na początku 2025 roku.

Otrzymała ochronę uzupełniającą, ale nie status uchodźcy. Polskie władze uznały, że jej działalność nie była na tyle prominentna, by udowodnić indywidualne zagrożenie prześladowaniem politycznym. Jednocześnie zaznaczono, że po powrocie może ponownie znaleźć się w zainteresowaniu służb.

W decyzji podkreślono też, że „na terytorium Białorusi nie ma obecnie konfliktu zbrojnego wewnętrznego ani międzynarodowego”.

Komentarz Olgi Timkinej

Olga Timkina, specjalistka ds. legalizacji w Polsce, uważa, że sprawa Jana jest typowa dla wielu Białorusinów. Zaskoczyła ją szczególnie argumentacja urzędu – sugerująca, że represje na Białorusi już ustały.

„To bardzo niebezpieczne, bo tworzy wrażenie, że Białorusini mogą już bezpiecznie wracać. Ludzie boją się o tym mówić publicznie. Milczenie tylko pogarsza sytuację” – podkreśla.

Zdaniem ekspertki polskie instytucje mogą nie mieć pełnego obrazu rzeczywistej sytuacji na Białorusi, zwłaszcza że wiele osób represjonowanych celowo nie trafia na oficjalne listy więźniów politycznych.

Źródło: euroradio.fm

Wysyłam
Ocena czytelników
0 (0 głosów)