Na platformie Catawiki trwa licytacja własnoręcznie napisanego i podpisanego listu Joachima Lelewela z 1853 roku, powstałego podczas jego emigracji w Brukseli. To kolejny w ostatnich dniach cenny polski rękopis wystawiony na sprzedaż przez zagranicznego sprzedawcę. Lelewel zasłynął jako wybitny polski historyk, twórca nowoczesnej szkoły historycznej, a także czołowy działacz niepodległościowy i polityk Wielkiej Emigracji.

Sprawę nagłośnił europoseł PiS Michał Dworczyk, pytając, czy dokument mógłby trafić do polskiej instytucji publicznej.

W liście Lelewel dziękuje Kazimierzowi Błeszyńskiemu za przesłaną książkę i porusza kwestie wydawania polskich publikacji.

Kilka dni wcześniej na Catawiki sprzedano dwustronicowy list Adama Mickiewicza z okresu Wielkiej Emigracji. Rękopis osiągnął cenę 13 123 euro (ponad 55 tys. zł), a licytację wygrał nabywca z Polski. Nie ujawniono jego tożsamości ani dalszych losów dokumentu.

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie uczestniczyło w aukcji. Resort wyjaśnił, że nie bierze udziału w licytacjach ani nie kupuje dzieł sztuki i rękopisów. Ponieważ list Mickiewicza nie figurował w rejestrach strat wojennych ani wykazie zabytków skradzionych lub nielegalnie wywiezionych, nie było podstaw do zablokowania jego sprzedaży.

Nie oznacza to jednak, że polskie instytucje publiczne nie mogą nabywać podobnych obiektów. Biblioteka Narodowa wielokrotnie kupowała rękopisy Mickiewicza na aukcjach i rynku antykwarycznym, korzystając niekiedy ze wsparcia darczyńców lub sponsorów. Zakupy do zbiorów publicznych mogą być także finansowane z programu „Rozbudowa zbiorów muzealnych”, choć działa on w ramach okresowych naborów, a nie jako mechanizm szybkiej reakcji na internetowe aukcje.

Przeczytaj również: 

Joachim Lelewel – twórca słynnego hasła “Za wolność naszą i waszą”

Kresowiak

Wysyłam
Ocena czytelników
5 (2 głosów)