Andrzej Poczobut wraz z Amnesty International wystosowali list otwarty do premiera Donalda Tuska. Apelują w nim o pilne zmiany, które pomogą tysiącom obywateli Białorusi mieszkającym w Polsce poczuć się wreszcie bezpiecznie.
O co chodzi?
Wielu Białorusinów nie może wrócić do ojczyzny, bo groza im tam represje i prześladowania. Żeby odnowić białoruski paszport, musieliby pojechać na Białoruś – a tego właśnie boją się najbardziej. W Polsce mogą otrzymać polski dokument podróży dla cudzoziemca, który tymczasowo zastępuje paszport. Problem w tym, że jest on wydawany tylko na krótki okres – zwykle na 6 miesięcy – a ministerstwo przedłuża go w ostatniej chwili. To powoduje ogromny stres i niepewność prawną.
Jeszcze trudniejsza jest sytuacja dzieci białoruskich emigrantów urodzonych już w Polsce. Te dzieci często nie mają żadnego paszportu, bo rodzice nie mogą im go wyrobić bez ryzyka powrotu na Białoruś. W efekcie grozi im bezpaństwowość – nie są w pełni zalegalizowane w Polsce, a jednocześnie nie mają dokumentów z kraju rodziców.
Co proponują?
- Wydłużenie ważności polskiego dokumentu podróży do minimum 3 lat (zamiast powtarzania co pół roku);
- Wprowadzenie specjalnej, uproszczonej procedury dla dzieci urodzonych w Polsce;
- Jasne uznanie polskiego dokumentu podróży jako ważnego dowodu tożsamości.
W liście czytamy:
„Stare polskie przysłowie mówi: «Gość w dom, Bóg w dom». Sławna na całym świecie gościnność jest dumą tego narodu. Nie wypada, by Polki i Polacy pozwalali, by obcy reżim cynicznie wykorzystywał ich dom jako więzienie. Podarujmy białoruskim gościom wolność samostanowienia oraz zwykłe ludzkie poczucie życiowej stabilizacji.”
Autorzy listu, w tym Andrzej Poczobut, podkreślają, że obecne przepisy nie tylko komplikują życie, ale też naruszają podstawowe prawa człowieka.
Oprac. na podst. amnesty.org.pl
