Białoruskie lokalne władze otrzymały pilne polecenie przygotowania dokumentacji w sprawie wykreślenia tysięcy zabytków spod ochrony. Na przykładzie rejonu kleckiego widać, że pod nóż idą niemal wyłącznie dawne szlacheckie majątki.

Telegramowy kanał „Spadczyna” opublikował pismo zastępcy przewodniczącego Mińskiego Obwodowego Komitetu Wykonawczego Aleksandra Iljasiewicza. Wynika z niego, że to odgórna inicjatywa Rady Ministrów, a nie decyzja miejscowych władz.

Polecenie Mińskiego Obwodowego Komitetu Wykonawczego dotyczące przygotowania dokumentacji do wykreślenia majątków z rejestru zabytków (Fot. kanał Telegram „Spadczyna”)

Urzędnicy rejonu kleckiego do 10 sierpnia 2026 r. mieli przygotować dokumenty na wykreślenie siedmiu obiektów. Wśród nich znalazły się dwa zabytki 2. kategorii (o znaczeniu republikańskim): drewniany klasycystyczny pałac Radziwiłłów w Radziwiłłmontach (dziś Krasnaja Zwiezda) z lat 80. XVIII według projektu Carlo Spampaniego oraz fragmenty folwarku Woyniłłowiczów w Kuncewszczyźnie. Do listy dołączono też siedziby Jeleńskich w Tuczy, Wendorffów w Hołynce, Czarnockich w Lecieszynie, Łobockich w Płaskowiczach oraz drewniany młyn w Szajkach.

Z 30 chronionych obiektów w rejonie ma zniknąć 7 (23%). Żadna z ośmiu bratnich mogił i sowieckich pomników wojennych nie traci ochrony. Zostają też wszystkie świątynie i zabytki archeologiczne. Z dziewięciu zespołów pałacowo-parkowych status traci sześć – rejon traci dwie trzecie swojego szlacheckiego dziedzictwa. Nawet status republikański nie chroni.

Białoruska lista zabytków i tak jest skromna — obejmuje ok. 5600 pozycji, z czego rzeczywistych budynków historycznych jest niewiele ponad 3000. Dla porównania Litwa chroni ponad 26 tys. obiektów, a Polska — ok. 80 tys. w rejestrze zabytków i ponad pół miliona w ewidencji. Tymczasem białoruska lista nie rośnie — jest systematycznie okrawana.

Oficjalnie trzeba udowodnić utratę wartości lub nieodwracalne zniszczenie. W praktyce to najczęściej efekt wieloletniego zaniedbania. Młyn w Szajkach stał pod ochroną od 1987 r. – zawalił się w 2025 r., bo władze nic z nim nie robiły. Portyk dworu Łobockich runął w 2017 r. – też bez reakcji. W Radziwiłłmontach w 2021 r. bez przeszkód rozebrano XIX-wieczne budynki i wycięto 52 drzewa w parku, bo granice ochrony nigdy nie zostały formalnie zatwierdzone.

Dorycki portyk na głównej fasadzie dworu Łobockich w Płaskowiczach przed jego zniszczeniem, 2015 r. (Fot. azarkinm.livejournal.com)

Po wykreśleniu z listy zwykle szybko pojawiają się buldożery. Tak było z dworem Orlickich pod Połockiem, z rezydencją metropolity Siestrzeńcewicza w Pieczersku czy z budynkiem szpitala projektu André Lurçata w Mińsku. Nawet obiekty formalnie niechronione, ale będące częścią zespołów, są niszczone jak zwykłe baraki.

Antypolski kontekst

Po 2020 r. białoruski reżim coraz silniej uzależniał się od Kremla i zaczął synchronizować swoją narrację historyczną z rosyjską. Dziedzictwo dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego i Rzeczypospolitej przedstawiane jest jako element obcej, „polskiej” tradycji, który należy marginalizować, a niekiedy wręcz usuwać z przestrzeni publicznej. W 2022 r. Alaksandr Łukaszenka mówił o „zbyt wielu portretach polskiej i litewskiej szlachty” i nakazywał przedstawiać Rzeczpospolitą jako okres „polskiej okupacji i etnocyd Białorusinów”.

Pomnik powstańców styczniowych w Słobódce w rejonie ostrowieckim na Grodzieńszczyźnie – przed i po zniszczeniu (fot. nashaniva.com)

Za bezpieczne dla oficjalnej narracji uznawane są natomiast takie okresy jak Ruś Kijowska, Imperium Rosyjskie i ZSRR. Z przestrzeni publicznej usuwa się pamięć o Tadeuszu Kościuszce i Konstantym Kalinowskim. Dla przykładu, w maju 2025 roku w Małych Siechnowiczach pod Brześciem potajemnie usunięto popiersie Kościuszki oraz poświęconą mu ekspozycję w miejscowym muzeum. W 2024 roku w Kobryniu przemianowano ulicę Kalinowskiego, a także zapowiedziano zmianę nazwy ulicy jego imienia w Mińsku. Gimnazjum w Świsłoczy na Grodzieńszczyźnie, noszące imię Kalinowskiego, otrzymało imię sowieckiej konspiratorki.

Odwołano festiwal „Nasz Grunwald”, a park historyczny „Suła” musiał zmienić nazwę, aby uniknąć oskarżeń o „propagandę polskości”. Władze zarzucały mu m.in. eksponowanie jezuitów oraz wychwalanie szlachty i króla Stefana Batorego, który triumfalnie pokonał rosyjskiego tyrana Iwana Groźnego podczas wojny inflanckiej.

W tym kontekście wykreślanie z rejestru zabytków szlacheckich siedzib i majątków nie jawi się jedynie jako kwestia biurokratycznych oszczędności. Może być postrzegane jako kolejny etap ideologicznej czystki – usuwania materialnych śladów tej części historii, która nie pasuje do narzuconej, prorosyjskiej opowieści.

Kresowiak

Wysyłam
Ocena czytelników
5 (1 vote)