Dziś mija 87. rocznica podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow. To potoczna nazwa tajnego porozumienia między hitlerowskimi Niemcami a Związkiem Sowieckim – dwoma najbardziej zbrodniczymi państwami w historii Europy.
W tajnym protokole do tego układu ustalono podział Europy Środkowo-Wschodniej. Na tej podstawie zdecydowano o dalszym losie wschodniej Polski i oderwaniu większości tych ziem od Polski.
Oficjalnie wojska sowieckie wkroczyły do Polski dopiero 17 września 1939 roku. Po wręczeniu noty polskiemu ambasadorowi Sowieci tłumaczyli, że chcą „połączyć” zachodnią Białoruś i Ukrainę z ich wschodnimi częściami, które już wcześniej należały do ZSRR (od traktatu ryskiego). W rzeczywistości jednak ambasador tej noty nie przyjął – wbrew temu, co dziś mówią Rosjanie.
Nieoficjalnie Sowieci zaczęli działać już tydzień wcześniej. Wysyłali na polskie terytorium grupy dywersyjno-rozpoznawcze. Ich celem było zbieranie list osób, które mogły stanowić dla nich zagrożenie.
Tak rozpoczęła się machina, która wczesną wiosną 1940 roku doprowadziła do bestialskiego mordu polskich oficerów, żołnierzy KOP, policjantów, lekarzy, urzędników i duchownych. Mordowano ich w wielu miejscach: w Katyniu (stąd potoczna nazwa zbrodni), Bykowni, Kuropatach, Charkowie i Miednoje. Około 30 kilometrów od Miednoje leży Twer – główne miasto tego obwodu.
Twer – to miasto udowadnia, że sprawa katyńska nadal nie jest zamknięta. Katów nigdy nie osądzono. Choć w 1990 roku Związek Sowiecki oficjalnie przyznał odpowiedzialność NKWD za zbrodnię, kłamstwo katyńskie przetrwało kolejne dziesięciolecia. W putinowskiej Rosji powraca oficjalne kwestionowanie sowieckiej odpowiedzialności za zbrodnię katyńską. W rosyjskich mediach i wypowiedziach urzędników ponownie pojawiają się tezy znane z czasów komisji Burdenki, sugerujące odpowiedzialność Niemiec. Z kolei na polskich cmentarzach wojennych w Katyniu i Miednoje usunięto płaskorzeźby przedstawiające polskie odznaczenia wojskowe, m.in. Virtuti Militari i Krzyż Kampanii Wrześniowej. W swoim artykule PAP przedstawiła dziesięć przykładów dewastowania w latach 2023–2024 różnych form upamiętnienia rosyjskich zbrodni przeciwko Polakom.
Ofiary poniosły już najwyższą cenę. Zwykła logika mówi, że ich lista nie powinna się już wydłużać. Obecna Rosja potrafi jednak podważyć nawet tę zasadę. Dopisuje do katyńskiej listy przynajmniej jedno młode życie – Jana Księżopolskiego. O jego losie alarmuje portal Portnadziei.pl. Poniżej link do ich apelu:
https://portnadziei.pl/twarze-oporu/#Jan-Ksi%C4%99%C5%BCopolski
Jan rocznikowo ma obecnie 26 lat. Aresztowano go 6 czerwca 2023 roku. Możemy więc z czystym sumieniem stwierdzić, że dla sprawy polskiej poświęcił już 1/10 swojego życia. Młodego życia, które nie powinno być przez nas nigdy zapomniane. Tym bardziej, że żyje i należy mu się nasz szacunek. Przeraża też drakoński wyrok 11 lat więzienia, który usłyszał 8 kwietnia 2026 roku od Sądu Miejskiego w Petersburgu. Nawet biorąc pod uwagę zaliczenie dotychczasowego aresztu na poczet kary, przy pełnym jej odbyciu wyjdzie z kolonii niemal jako czterdziestolatek. Przyłączmy się do inicjatywy – napiszmy do niego list. Dla każdego z nas to tylko chwila. Dla niego to coś znacznie więcej: świadomość, że nie jest sam i że są ludzie, którzy o nim pamiętają.
Uderza w tym wszystkim najbardziej cisza. Gdy więziono Chodorkowskiego, Nawalnego czy innych dysydentów politycznych – nie patrząc na ich poglądy w sprawach polskich – o ich losie mówili i pisali wszyscy. Gdy łukaszenkowski reżim więził polskich działaczy, mówili i pisali wszyscy. Napisano nawet o tym, że polski ambasador złożył znicz pod pomnikiem poległych marynarzy z „Kurska” w Murmańsku. Podkreślmy: w Murmańsku – prawie 2000 kilometrów od polskiej ambasady w Moskwie. Zadam więc pytanie retoryczne: czy jakikolwiek polski dyplomata spróbował skontaktować się z Janem? Twer leży zaledwie 180 kilometrów od Moskwy, na dobrej drodze prowadzącej do Petersburga. Czas mija, a to Wasze wsparcie może ocalić jego młode życie. Wyrok 11 lat bezwzględnego więzienia nie może być ostateczny. Polska musi zrobić wszystko, co w jej mocy, by pomóc – nakazuje to zwykła przyzwoitość. Nie robiąc nic, stajemy się współautorami tej zbrodni.
P.S. Apel dotyczy też mediów. Zainteresujcie się tą sprawą.
Wesprzyj niezależne słowo Polaków z Białorusi! Nie otrzymujemy dotacji — działamy oddolnie dzięki Waszemu wsparciu. 🇵🇱

