Andrzej Poczobut wrócił we wtorek do Polski po tygodniowym pobycie na Białorusi. Dziennikarz i działacz mniejszości polskiej przekroczył granicę w Kuźnicy około południa. Mimo wcześniejszych doświadczeń z białoruskimi władzami zapowiedział, że chce jeszcze wrócić na Białoruś.

Tydzień na Białorusi

Poczobut podróżował głównie po Grodzieńszczyźnie, odwiedził również Mińsk. Spotykał się przede wszystkim z działaczami nieuznawanego przez władze Alaksandra Łukaszenki Związku Polaków na Białorusi. Odwiedził także ojca, którego nie widział od czasu aresztowania w 2021 roku, oraz rodzinę i znajomych.

Podczas pobytu odwiedził również mogiły polskich żołnierzy poległych w 1939 roku i powstańców. W ostatnim dniu był m.in. w Kobryniu i Baranowiczach, a także uczestniczył w otwarciu nowego ośrodka nauczania polskiego w Wołkowysku.

Według przytaczanych przez ZPB danych, w ich ośrodkach języka polskiego uczy się około 3 tys. dzieci, natomiast według oficjalnych danych Polacy stanowią około 300 tys. mieszkańców Białorusi.

„Chcę wrócić na Białoruś”

Po przekroczeniu granicy Poczobut powiedział, że jego wizyta przebiegała spokojnie. Białoruskie służby miały tylko raz próbować sprawdzić jego telefon, który był zablokowany. Dziennikarz przyznał również, że podczas pobytu nie czuł szczególnej presji ze strony służb.

Zapytany o powrót do rodzinnego Grodna odpowiedział:

– Chcę wrócić na Białoruś. Zostali tam ludzie, którzy we mnie wierzą – powiedział.

Poczobut spędził w białoruskich aresztach i więzieniach ponad pięć lat. W kwietniu został zwolniony z kolonii karnej, gdzie od 2023 roku odbywał karę ośmiu lat więzienia. Został skazany m.in. za „podżeganie do nienawiści” oraz „wzywanie do działań na rzecz wyrządzenia szkody bezpieczeństwu narodowemu”. Organizacje praw człowieka uznały go za więźnia politycznego.

Kresowiak

fot. Facebook/Andrzej Poczobut

Wysyłam
Ocena czytelników
0 (0 głosów)