21 posłów prawicy chce, by rząd zorganizował 11 listopada polski marsz we Lwowie. Powołują się przy tym na organizowane w Polsce obchody Dnia Niepodległości Ukrainy. Polityk PSL nazwał interpelację „szaleństwem”.
Pomysł świętowania polskiej niepodległości na ulicach Lwowa trafił do premiera w formie interpelacji. Jej autorzy pytają Donalda Tuska, czy rząd zorganizuje tam 11 listopada Marsz Niepodległości, wystąpi o zgodę władz Ukrainy i miasta oraz zapewni wydarzeniu finansowanie i zaplecze organizacyjne.
Pod dokumentem, który wpłynął 28 sierpnia, podpisali się m.in. politycy PiS, Konfederacji, Konfederacji Korony Polskiej i Rozwoju Plus, w tym Michał Moskal, Janusz Kowalski, Grzegorz Płaczek, Roman Fritz i Anna Kwiecień.
Autorzy uzasadniają propozycję potrzebą wsparcia Polaków we Lwowie i przypomnienia polskiej historii miasta. Twierdzą, że pomoc dla naszych rodaków jest niewystarczająca. Zestawiają to z finansowaniem przez polskie instytucje „organizacji ukraińskich działających w Polsce oraz wydarzeń związanych z Ukrainą, w tym obchodów Dnia Niepodległości Ukrainy”.
Propozycja wywołała ostrą reakcję posła PSL Marka Biernackiego. – Jestem bardzo wstrząśnięty tą interpelacją, szaleństwem, jakie ogarnia polską klasę polityczną – powiedział na antenie TVN24. Nazwał pomysł „humbugiem politycznym” i stwierdził, że nie wyobraża sobie Lecha Kaczyńskiego w obecnym PiS. Polityk koalicji rządzącej ocenił również, że tego typu działania mogą przyczyniać się do pogorszenia relacji polsko-ukraińskich.
Kresowiak
fot. wikimedia commons
