Ideolodzy z Berezy Kartuskiej postanowili wykazać się kreatywnością z okazji tzw. Dnia Jedności Narodowej, ustanowionego przez Łukaszenkę w rocznicę sowieckiej agresji na Polskę. Przygotowali scenkę przedstawiającą znęcanie się nad więźniami osławionego obozu z lat 30. W przekazie reżimu 17 września to „dzień zjednoczenia ziem białoruskich”, podczas gdy faktycznie święto to służy do budowania wrogości wobec Polski i Polaków.
Obóz w Berezie Kartuskiej jest dziś mocno eksponowany przez propagandę Łukaszenki jako miejsce polskiego ucisku Białorusinów. W rzeczywistości trafiali tam przedstawiciele różnych narodowości i środowisk politycznych. Pierwszymi więźniami wcale nie byli Białorusini, tylko Polacy –przeważnie aktywni działacze polskiej endecji. Dopiero później trafiali tam członkowie Komunistycznej Partii Polski oraz podziemnych partii komunistycznych Zachodniej Białorusi i Ukrainy. Był to obóz działający w surowych warunkach, ale nie miejsce masowych mordów. Przez około 5 lat przeszło przez niego ponad 3000 osób, a zmarło około tuzina.
Kresy rozwijały się wolniej niż centralna Polska i zmagały się z bezrobociem. Mimo to ludzie mieli tam własność prywatną, ziemię, możliwość swobodnego handlu i wolność wyznania.
W tym samym czasie sowiecka Białoruś doświadczała kolektywizacji, gułagów, Wielkiego Terroru, głodu i masowych mordów białoruskiej elity narodowej. Kuropaty i „Noc Straconych Poetów” były częścią tego systemu. W Kuropatach, głównym miejscu egzekucji mińskiego NKWD w latach 1937–1941, według szacunków historyków spoczywa do 250 tys. ofiar stalinowskiego terroru. Białorusini w II RP nie doświadczyli eksterminacji jak mieszkańcy sowieckiej Białorusi.
W ostatnich tygodniach na Białorusi widać intensyfikację antypolskiej agitacji: przygotowywane są scenariusze lekcji, prezentacje dla szkół oraz materiały dla urzędów i zakładów pracy. W programie państwowej telewizji STV propagandysta Grigorij Azarionok mówił: „Polska znów marzy o powrocie na Kresy. Musimy pamiętać, że historia już raz pokazała, gdzie jest miejsce agresora”.
Władze przedstawiają wkroczenie Armii Czerwonej na tereny II Rzeczypospolitej jako „sprawiedliwość dziejową” i „zjednoczenie narodu białoruskiego”. Jednocześnie z oficjalnego przekazu całkowicie „wygumkowano” sowieckie represje, deportacje i zbrodnie po 17 września 1939 roku. Tymczasem agresja Armii Czerwonej była realizacją ustaleń tajnego protokołu paktu Ribbentrop–Mołotow, a sowiecka okupacja przyniosła mieszkańcom zajętych terenów masowe aresztowania, deportacje i prześladowania.
Jak podsumował kanał Visegrad 24, Łukaszenka kreuje narrację o „nieuniknionej próbie nowej polskiej okupacji” zachodniej Białorusi, wykorzystując ją do stworzenia zewnętrznego wroga, odwrócenia uwagi od problemów gospodarczych kraju, uzasadniania represji wobec białoruskiego społeczeństwa obywatelskiego i polskiej mniejszości oraz zrzucania odpowiedzialności za problemy dyplomatyczne i gospodarcze Białorusi na „zachodnie spiski”.
Przeczytaj również:
Oprac. na podst. euroradio, x.com/visegrad24
