22 września 1939 roku, zaledwie kilka dni po sowieckiej agresji na Polskę, w osadzie wojskowej Lerypol na Grodzieńszczyźnie doszło do jednej z wielu zbrodni popełnionych na Polakach w pierwszych dniach okupacji sowieckiej. Komunistyczna bojówka złożona z miejscowych Białorusinów wyprowadziła z domów polskich osadników, a następnie zamordowała ich w pobliskim lesie. W latach 90. prokuratura Republiki Białorusi odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie tej zbrodni, uzasadniając decyzję „brakiem znamion przestępstwa”.

Lerypol był jedną z osad wojskowych utworzonych w okresie międzywojennym w powiecie grodzieńskim. Wraz z pobliskimi Budowlą i Rokiciem tworzył skupisko polskich osadników wojskowych. Ziemie pod osady państwo polskie nabyło w 1922 roku od księcia Konstantego Czetwertyńskiego. W Lerypolu znajdował się również majątek gen. Antoniego Szyllinga.

Po wkroczeniu Armii Czerwonej na Kresy w okolicy zaczęły powstawać komitety rewolucyjne i uzbrojone bojówki. W pobliskim Obuchowie utworzono komitet rewolucyjny, który rozpoczął działania przeciwko polskim osadnikom. Ich szczególnym celem byli mężczyźni, często weterani wojny polsko-bolszewickiej z 1920 roku.

Rankiem 22 września do Lerypola wkroczyła około 15-osobowa grupa uzbrojonych mężczyzn z czerwonymi opaskami na rękawach. Mieli przy sobie broń palną, siekiery i szable. Wielu z nich pochodziło z okolicznych wsi i znało osadników osobiście. Przed wojną pracowali nawet w ich gospodarstwach.

Bojówkarze kolejno wchodzili do polskich gospodarstw i wyprowadzali mężczyzn, tłumacząc, że zabierają ich na zebranie do pobliskiej wsi Kurpiki. Osadnicy nie podejrzewali podstępu.

Gdy grupa znalazła się poza osadą, sytuacja zmieniła się w egzekucję. Siedmiu Polaków zamordowano w pobliżu Lerypola. Wkrótce potem oprawcy zabili kolejnych trzech osadników. Ofiarą padł również przypadkowy świadek zbrodni. Według zachowanych relacji mordowano ich z wyjątkowym okrucieństwem.

Wśród zamordowanych znaleźli się m.in. Stanisław Barszcz, Jan Czyż, Tadeusz Górnicki, Władysław Górnicki, Antoni Pawlikowski, Tadeusz Śliwiński, Jan Mazalewski, Paweł Mroczek, Jan Tomczyk i Ignacy Zarębski. Zaledwie kilka dni wcześniej wiedli jeszcze spokojne życie u boku swoich rodzin i zajmowali się swoimi gospodarstwami.

Jednym z ostatnich osadników z Lerypola, którego szukali oprawcy, był Jan Goliński. Był żonaty z Białorusinką z Kurpik, a jej rodzina próbowała ukryć go przed prześladowcami. Gdy został odnaleziony, podjął próbę ucieczki. Według zachowanej relacji został raniony przez ścigających go ludzi, a następnie utonął podczas próby przepłynięcia Niemna.

Zbrodnia nie pozostała bez świadków

Zbrodnie w Lerypolu i pobliskiej Budowli nie były przypadkowymi aktami przemocy. W przypadku Budowli miejscowy komitet rewolucyjny wydał decyzje o zatrzymaniu polskich osadników. Aresztowanych torturowano i oskarżano o wrogość wobec bolszewików oraz udział w wojnie 1920 roku. Następnie zostali zamordowani.

Władze sowieckie nie prowadziły skutecznego śledztwa w sprawie tych mordów. Jak wynika z materiałów IPN, był to jeden z nielicznych przypadków, gdy sprawca zbrodni został później ukarany.

Jednym z nich był Włodzimierz Aplewicz, związany z miejscową milicją rewolucyjną i środowiskiem, które uczestniczyło w prześladowaniu polskich osadników. Po pewnym czasie został jednak aresztowany przez Sowietów za drobne przestępstwo i zesłany do łagru. Po rozpoczęciu wojny niemiecko-sowieckiej skorzystał z amnestii i jako obywatel polski wstąpił do Armii Polskiej tworzonej przez gen. Władysława Andersa. Trafił do 5. Kresowej Dywizji Piechoty, gdzie pełnił funkcję ordynansa kapelana.

Los sprawił, że w szeregach armii znaleźli się również synowie zamordowanych osadników z Budowli i Lerypola. Rozpoznali Aplewicza i zawiadomili polskich przełożonych. Został aresztowany 24 grudnia 1941 roku. Po kilkumiesięcznym śledztwie stanął przed sądem polowym, który skazał go na karę śmierci. Wyrok wykonano 10 kwietnia 1942 roku.

Był to jednak wyjątek. Większość osób odpowiedzialnych za mordy na polskich osadnikach uniknęła odpowiedzialności.

„Zginęli, bo byli Polakami”

Pamięć o ofiarach Lerypola przetrwała mimo zniszczenia samej osady. W lesie, w pobliżu miejsca dawnej osady, znajduje się zbiorowa mogiła pomordowanych. Nad grobem ustawiono krzyż i tablicę z wymownym napisem: „Zginęli, bo byli Polakami”.

Na tablicy umieszczono nazwiska ofiar. Mogiła jest jednym z zachowanych miejsc pamięci po polskich osadnikach wojskowych na Grodzieńszczyźnie.

Mogiła zamordowanych Polaków w dawnym Lerypolu (fot. Mariusz Proskień)

Lerypol, Budowla i Rokicie przypominają o losie polskich osadników, którzy po 17 września 1939 roku znaleźli się na pierwszej linii sowieckiego terroru. Dla wielu z nich wojna nie zakończyła się na polu walki. Zginęli w swoich domach, w lasach i na drogach rodzinnej ziemi, często z rąk ludzi, których wcześniej znali i którym ufali.

Jan Kresowy

fot. Mariusz Proskień

Wysyłam
Ocena czytelników
0 (0 głosów)